.......................
-Tak, a niby do czego ja Ci jestem potrzebna?
-Do oddychania...
Ta odpowiedź mnie zaskoczyła.. ale nadal byłam trochę zła.. smutna przede wszystkim.
-Hazz?
-Tak?
-Dlaczego ty mnie tak ranisz?
-Jade przepraszam, ja wiem, że obiecałem Ci, że już nigdy Cię nie zranię. Ale ta wściekłość przezwyciężyła mnie. Nie mogę znieść, że on mógłby Cie dotknąć.. rozumiesz? Nie pozwolę by ktoś zrobił Ci krzywdę.. nie pozwolę.
-Zmieniłeś się...
-Tak Jade zmieniłem się dzięki Tobie. To Ty mnie zmieniłaś na lepsze. Dziękuję Ci za to. Teraz pewnie był bym w jakimś gangu i dalej zabij ludzi.
-Dalej?
-Tak, przecież wiesz, że zabiłem tego sk****na co zabił moich rodziców.
-Tylko jego?
-Nie.
-Ile jeszcze ludzi oprócz mnie musiało cierpieć z twojego powodu?
To pytanie mnie zabolało. Ranię ją. Zwykłym słowem.
-Przepraszam- powiedziała cicho.
-Nie Jade, masz rację. Przeze mnie tylu ludzi cierpiało. Kiedyś robiłem z powodu wyżycia się na kimś, ale teraz zrobię to z powodu bezpieczeństwa części mojego serca. Chcesz wiedzieć ilu ludzi zabiłem?
Podniosła wzrok na mnie i lekko pokiwała głową.
-6 osób. 5 mężczyzn i kobietę. Byli w gangu.... zabili mojego kumpla. Musieli zobaczyć jak to jest być zranionym. Wiem.. jestem potworem. Przepraszam.
- Będę mogła Cię jeszcze troszkę zmienić?
-Nie.
Nie odezwała się już. Wydaje mi się, że się mnie boi. A nie powinno tak być.
-Sam spróbuje się zmienić. Wystarczy, że mnie będziesz kochać , a będę wstanie zrobić wszystko.
-Nie musisz robić wszystkiego robić. Ważne , żebyś był zawsze obok.
-Ale pamiętaj, że przy mnie będziesz bezpieczna.
-Nie możesz mnie przed wszystkim uchronić.
-Mogę spróbować...
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
**kilka tygodni później**
**Jade**
Od tej pory Harry ani razu nie krzyknął. Wszystko jest już dobrze. Nie kłócimy się. Ted też nagle zniknął. Dzisiaj mija rocznica od kiedy znalazłam drugą połówkę mojego serduszka. Dwa miesiące jestem z Hazzą. Jestem po operacji, rany na rękach jeszcze są i przypominają mi o tym wszystkim. Jednak najgorsze jest to na plechach. Wstydzę się tego. Harry tego nie widział i tak jest lepiej. Siedząc w pokoju i czytając książkę do środka wszedł Harry. Uchachany od ucha do ucha pochylił się nade mną i delikatnie z uczuciem pocałował mnie. Ja odrzuciłam książkę i pogłębiłam pocałunek. Hazz włożył ręce pod moją bluzkę i przejechał nimi po moich plecach. Zasyczałam z bólu, a on natychmiast się oderwał ode mnie.
-Co jest?
-Nie nic.- mówiłam troche speszona. Zaczęłam obciągać bluzkę w dół, by niczego nie zobaczył.
-Jade słonko przecież widzę. Pokaż plecy.
-Nie Harry.

-Jade proszę.
Ja nic nie mówiąc uciekłam do
łazienki i zamknęłam drzwi na klucz. Zsunęłam się po nich na podłogę i zaczęłam płakać. Usłyszałam pukanie do drzwi.
-Jade proszę otwórz.
-Nie!
-Kochanie co się stało?
-Harry idź stąd!
-Nie Jade powiedz mi co się dzieje! Proszę.
-Nic. Zostaw mnie samą.
Cisza. Poszedł? Chyba tak. Nie odzywał się, więc go nie ma. Wstałam, zdjęłam bluzkę i zaczęłam dotykać swoich pleców, na których był ślad- pamiątka, durne wspomnienie, które na długo zostanie w mojej pamięci. Na tylnej części mojej klatki piersiowej Ted wyrył nożem napis "Jesteś moja- Ted" . Od tej pory wstydzę się, brzydzę się swojego ciała. Zostałam oszpecona, nikt nie będzie mnie chciał z tym oglądać, nawet Harry. Rozmyślałam nad odejściem od niego. Gdyby to zobaczył odszedł by bez słowa. Zawsze mi mówił, że jestem idealna, nawet nie wiem jak się myli. Gdy założyłam bluzkę dostałam dwa sms-y. Otworzyłam jeden- był od Harrego.
Drugi sms od nieznanego numeru. Znowu strach powrócił.
*******************
Cześć cześć... tag wiem dawno nie pisałam.. ale jakos nie miałam czasuu.. wiem stała wymówkaaa :( Al;e obiecuję, że w ferie.. czyli teraz będe pisała częściej. No to chyba tyle.. Dziekuję za komentarze.
P.S Komentujcie <3


