niedziela, 18 sierpnia 2013

Rozdział 4 "... chciałem Cię zobaczyć..."

*Jade*

Rano wstałam koło 7:50. Odprawiłam poraną toaletę,uczesałam wysokiego koka i ubrałam się.(zamiast tych butów założyłam  conversy).





Zeszłam na dół zjadłam śniadanie i wyszłam z domu. Zamykając drzwi na klucz, ktoś złapał mnie w tali i obrócił się w swoją stronę. Bardzo się przestraszyła. W końcu zobaczyłam, że to...Harry :/.Odepchnęłam go, zabrałam klucz z drzwi i poszłam w stronę szkoły. On pobiegł za mną i złapał za nadgarstek. Wyrwałam się mu i krzyknęłam: 


- Co ty tu robisz? Po co tu przyszedłeś? 

- Czekam na Ciebie- uśmiechnął się do mnie.

- Po co?


- Bo chciałem Cię zobaczyć. 

  

    Jakoś przypadkowo spojrzałam w jego zielone tęczówki. Omg jak ja kocham patrzeć w jego śliczne paczadełka *.* Nie mogłam się od nich oderwać. Po kilkunastu sekundach Hazza coś powiedział, ale ja nie zrozumiałam i dopiero wtedy się ocknęłam. Uśmiechnął się szeroko, bo wiedział, że cały czas się mu przyglądałam. Ja natomiast się zaczerwieniałam. Powtórzył to co wcześniej mówił:



- Skarbie chodź, bo się spóźnimy.

- Aha tak sorki- nawet nie zwróciłam uwagi na " skarbie".

  

     Po kilku minutach byliśmy już przed szkołą. Weszliśmy równocześnie. Każdy patrzył na nas, nawet Vik. Spojrzała na Hazze i suszyła zęby, a on lekko odwzajemnił uśmiech. W sercu poczułam takie jakby kłucie. Może to zazdrość? 
   Koło 15:00 wróciłam do domu. Dzisiaj w szkole nic ciekawego się nie wydarzyło, no oprócz tego, że Harry wszędzie za mną łaził. Nawet raz próbował mnie pocałować, ale w porę go odepchnęłam. 
   Koło 15:30 zjadłam coś i poszłam na górę. Położyłam się na łóżku i nagle przypomniał mi się mój w połowie sen w połowie koszmar. Pamiętacie co to było? Ja tak. Tylko co to miało wszystko znaczyć? Najpierw się całuję z Stylesem, a potem płaczę? W szkolnej łazience? Hmmm,a może to przez niego płakałam? Tylko dlaczego? W końcu doszłam do wniosku, ze lepiej nie zadawać się z nim. Dobrze robię?
    

      Po godzinie rozmyśleń, tak po prostu z nudów wyjęłam jakiś czysty zeszyt i przerobiłam go na pamiętnik.Zacznę w nim opisywać wszystko: całe moje życie, uczucia, nastrój.





    "Drogi Pamiętniku"


"Ha ... tak naprawdę nie mam zielonego pojęcia o pisaniu pamiętnika, ale spróbuję. Opowiem Ci o wszystkim, o całym moim życiu. No więc tak miałam dość fajne dzieciństwo... no prawie. W wieku 6 lat straciłam rodziców. Zginęli w katastrofie lotniczej. Strasznie to przeżyłam. Nie mogłam się pozbierać po stracie dwóch najbliższych mi osób. Nie mam rodzeństwa, chociaż bardzo bym chciała. W końcu się jakoś ułożyło, mieszkałam trochę u babci, trochę u cioci. Później w wieku 16 lat poznałam takiego chłopaka. Miał na imię Ted, miał dużo tatuaży, starszy ode mnie, bo miała 18 lat. Przez kilka tygodni było cudownie. przeprowadziłam się do niego, było po prostu świetnie...do czasu. Po 2 może 3 miesiącach zaczął mnie bić jak nie odbierałam telefonu. Potem robił to nawet bez przyczyny. On mnie..... gwałcił, zmuszał do seksu. Nie chciałam tego, więc uciekłam. To było straszne, okropne. On był straszny. Później już go nie spotkałam. Bardzo się cieszyłam, że nie muszę go już oglądać. Zapomniałam o nim. Na 18 urodziny reszta rodziny dała mi w prezencie ten dom. I oto tak się tutaj znalazłam. Zaczęłam chodzić do liceum. I tam po kilku dniach przyszła Viktoria. Jak ja jej nienawidzę. To taka tapeciara. 5 kilo na mordzie. Ma swoją sforę plastikowych lal. Czepia się mnie, dlaczego?Nie wiem. Aaaaa i teraz najważniejsze.... Od  kilku dni uwziął się na mnie taki Harry( ale uwziął w takim dobrym znaczeniu).:) Tylko on ze mną gada. Nawet miły jest. :) Wczoraj przyszedł do mnie i zaczęliśmy rozmawiać ja mu opowiedziałam o swojej przeszłości, a on o swojej. Tylko mam jeden problem bo wczoraj w nocy śniło mi się, że całuję się z Harrym, a potem płakałam. Co mam z tym zrobić? Tak sobie myślę, że to przez niego płakałam. Tylko dlaczego? Mam zamiar już się z nim nie zadawać, ale to może być trudne, bo chyba go polubiłam, a może to coś więcej...????? Boże jak ja kocham te jego śliczne zielone oczy *.* Mogłabym w nie  patrzyć cały czas. Albo kocham jego słodkie dołeczki jak się uśmiecha. Ale czegoś się boję... Ciekawe co on o mnie myśli?"




Była już godzina koło 20:00. Wow długo mi zeszło z tym pisaniem. No cóż odprawiłam wieczorną toaletę i położyłam się do łóżka. Zanim usnęłam dostałam sms-a od Hazzy.






                                               "Dobranoc Słońce<3"





Nie odpisałam mu. Do pamiętnika dopisałam jeszcze:





                    "Hej...znowu"

Właśnie dostałam od niego sms-a: " Dobranoc Słońce<3" .

Nie wiem co odpisać. Postanowiłam, że zakończę tę znajomość, a może ten sen nic nie znaczy...? Jeszcze poczekam. Jutro sobota i weekendzik. Pewnie i tak będę siedziała sama w domu. No cóż takie życie..."






W końcu zasnęłam.  








No nareszcie jest rozdział 4 .... Przepraszam, że tak długo nie pisałam( o ile ktoś to czyta). Wiecie nie miałam czasu. <3 Do zobaczenia.





środa, 7 sierpnia 2013

Rozdział 3 "... strasznie płakałam..."

*Jade*


   .....Zobaczyłam... Lokatego. Odwróciłam się na pięcie i znowu zaczęłam iść  w stronę mojego domu. Nie zwracałam na niego uwagi. Miałam nadzieje, że wróci do szkoły i mnie zostawi w spokoju. Ale on podbiegł do mnie i złapał za mój nadgarstek. Ja wyrwałam się mu i powiedziałam:


- Zostaw mnie!


-Kotku nie denerwuj się.


- Nie mów do mnie kotku. Odwal się, myślisz, że tylko na mnie spojrzysz i już będę wniebowzięta i będę piszczeć na twój widok tak jak wszystkie dziewczyny? Spadaj.- wow wygarnęłam mu...

- Nie to nie, myślisz, że będę za tobą łaził jak głupi, a ty mnie będziesz olewać. Spiep....Narazie.


Wiedziałam co chciał powiedzieć. W dupie to mam. Ja poszłam w swoją stronę i on w swoją.W końcu dotarłam do domu. Rzuciłam się na łóżko i zaczęłam płakać?! Co? Dlaczego? Hmmm może dla tego, że spierdoliłam sprawę? Żałowałam, że powiedziałam o kilka słów za dużo, ale on też trochę przegiął. Odrobiłam lekcje. Przebrałam się i zeszłam na dół.
 Usiadłam na kanapie, wcześniej wzięłam paczkę czipsów i włączyłam jakiś film.
   Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Wstałam, otworzyłam je i ujrzałam w nich Hazze? Co on znowu chce? Więc zapytałam:


-Co znowu chciałeś?

-No weź Jade , pogadajmy na prawdę mi na tobie zależy. Mogę wejść?

- Dobra.

   Po chwili siedzieliśmy już na kanapie. Zaczęliśmy gadać o szkole, o mojej przeszłości, o jego przeszłości. Trochę się przestraszyłam, że siedział w poprawczaku, ale powiedział, że odkąd z niego wyszedł zmienił się. Obejrzeliśmy kawałek filmu i powiedział, że już musi iść;

_Dobra ja lecem  skarbie. Odprowadzisz mnie?

- Okey i nie mów do mnie skarbie.

   Wstaliśmy i podeszliśmy do drzwi. Otworzył je i zatrzymał się. Po chwili odwrócił się i delikatnie mnie pocałował. Ja na początku odwzajemniłam pocałunek, ale później opanowałam się i odepchnęłam go. Lekko się uśmiechnął i wyszedł, a ja szybko pobiegłam na górę do swojego pokoju. Odprawiłam wieczorną toaletę, założyłam swoją pidżamkę i położyłam się na łóżku. Zaczęłam sobie rozmyślać, że było fajnie dzisiejszego wieczoru, że jak z nim gadam tak się czuje normalnie, nie muszę nikogo udawać.Polubiłam go. Jest miły, ale trochę mnie wnerwia to " skarbie kotku". Jeszcze tak chwilę rozmyślałam i w końcu zasnęłam. 


**************


   Gdzie ja jestem? Na pewno nie w swoim domu. Przyszedł Harry i całowaliśmy się? Uuuuu. Ale co?? Później strasznie płakałam w szkolnej łazience i jeszcze w swoim domu.


**************


 Szybko się przebudziłam. Spojrzałam na telefon i zobaczyłam, że jest godzina 01:38. Miałam też 2 nieprzeczytane wiadomości. Nie wiedziała od kogo. Zobaczyłam co w nich pisze:



" Miło się z tobą rozmawia kotku:*. Dobranoc słońce<3. Harry xx."


A w drugim pisało coś, ze wygraj 10000 tys zł. Tak, tak no na pewno. Ale skąd on ma mój numer? Postanowiłam, że mu odpisze. Napisałam tak:


 " Po pierwsze to skąd masz mój numer? A po drugie nie nazywaj mnie" kotek, skarbie, słońce itp."


I wysłałam. Po kilkunastu sekundach dostałam odpowiedź:



       " Dobrze Misiu:** Ukradłem koledze. Dobranoc<3".


No nie wytrzymam z nim. Mówiłam mu, że tak do mnie nie mówił. Nie odpisałam mu, bo mi się nie chciało. Może się odczepi. Jak na jeden dzień wystarczy mi wrażeń. Tylko, żeby sobie znowu nie pomyślał, że go olewam. Ohhh no dobra napisze:


" Dobranoc:)"


 Wystarczy mu. Jutro piątek i weekendzik. Nareszcie. Po chwili zasnęłam.



** Harry**


Do domu wróciłem po północy. PO drodze myślałem o naszej rozmowie. Napisałem do niej sms-a. Pewnie będzie się pytać skąd mam jej numer. Odpisała. Ha wiedziałem, no po prostu wiedziałem, bo napisała tak:

" Po pierwsze skąd masz mój numer. A po drugie nie nazywaj mnie" kotek, skarbie, słonce itp."
   

 Tylko co jej odpisać? Bo tak na prawdę to mam jej numer od pewnej dziewczyny, ale napisze, że ukradłem koledze. Tak tez zrobiłem. Dopisałem jeszcze raz "dobranoc" , tym razem napisałem Misiu. Ohh jak ja ja kocham denerwować. Tylko szkoda, że to wszystko się skończy i  w połowie z mojej winy.:( Czekałem aż odpisze. już myślałem, że się nie odzywa do mnie, ale w końcu napisała:


"Dobranoc:)"


 No chociaż tyle. Myślałem jeszcze o niej, ze jednak coś więcej do niej czuje. Nie chcę jej stracić. Nawet nie wiem kiedy zasnąłem.





Jest rozdział 3. Ojojojoj  nie długo sie bedzie działo... :** PRoszę piszcie komentarze.  Z góry dziękuje szczególnie Vikki <33

niedziela, 4 sierpnia 2013

Rozdział 2 "....ty złodzieju..."


        *Jade*
  
    I znowu to samo. Ta ciągła codzienność już mnie nudzi.Może i wczoraj coś tam się działo, ale szału nie było. Mam nadzieję, że dzisiaj coś ...          
nadzwyczajnego się wydarzy. Wstałam z wielka niechęcią. Tak koło 8:15 odprawiłam poranną toaletę, włosy rozpuściłam i ubrałam się . ( zamiast szpilek , założyłam czarne converse ).





Na śniadanie zjadłam płatki z mlekiem i ruszyłam do szkoły. Gdy już tam byłam miałam zamiar usiąść tam gdzie zawsze, ale nie... musiał się znaleźć taki idiota, który zajął moje miejsce. Mam na myśli tego dupka z lokami. Nie chciałam się z nim kłócić, w ogóle nie miałam zamiaru z nim gadać. A tak poza tym to chyba każda dziewczyna by mnie zabiła, jakbym zaczęła na niego krzyczeć. O Boże ... jak można szaleć za takim idiotom, który myśli, że może mieć każdą laskę? Nom mniejsza z tym. Więc powędrowałam w innym kierunku byle daleko od niego. Usiadłam w ostatniej ławce, przy ścianie. Myślałam ,że będę miała spokój, ale  ten złodziej miejsc po chwili podchodzi do mnie  i mówi:


-No hej skarbie, myślałem, że usiądziesz koło mnie, ale ty kotku poszłaś gdzie indziej.

     
     

         Ja nie miałam zamiaru przeprowadzić z nim rozmowy. Myślałam, ze sobie pójdzie, ale on cały czas stał nade mną i coś gadał. Takk !!! Zostałam uratowana, tak konkretniej to przez dzwonek na przerwę. Usiadłam sobie na parapecie i zaczęłam coś pisać. Nagle ktoś usiadł obok jednak nawet nie spojrzałam kto to, bo mało mnie to interesowało. To był błąd, że nie spojrzała na tę osobę. Wiecie czemu??? Jakiś  czubek położył rękę na moim udzie. No myślałam, że zabije. Nie zdążyłam zobaczyć kto to, bo usłyszałam jak ktoś krzyczy:   " Harry".   Widziałam tylko jak ten chłopak z lokami idzie w kierunku osoby, która wypowiedziała to imię, a tak konkretnie to do Vik. Hmmm...Harry...czyli tak masz na imię ty złodzieju.

      Po kilku minutach znowu zadzwonił dzwonek tym razem na lekcję. Powolnym krokiem weszłam do klasy. Tym razem moje miejsce było wolne, ale nie miałam zbytniej ochoty na siadanie na tym samym krześle co... jak mu tam było??,a tak Harry. No cóż do klasy wparował złodziej, mój prześladowca. No nie wiem czy on też się na mnie uwziął. Ludzie dajcie wy mi święty spokój. jak nie Vik to on. Szybkim krokiem zaczął zmierzać w moją stronę, co oznaczało znowu zrytą lekcję. Podszedł do mnie, usiadł obok i powiedział:



-Hej śliczna. Może wpadnę do ciebie koło 20, to pojedziemy do mnie.- Jak to powiedział zaczął ruszać tymi swoimi brwiami i puścił mi oko.


  
   Ha ha ha patrzcie reakcja innej dziewczyny:




"Awwww- On...on mnie zaprosiła na randkę aaaa"- Zemdlała hehe.




    A moja reakcja:


"Serioo?  Weź po padne..... ze śmiechu" 0.o




      Więc odpowiedziałam mu tak:


-Wiesz może jednak nie.


     Później zaczęłam patrzeć w okno, by uniknąć jego spojrzenia. Nie ma co, bo te paczadełka to on ma ładne. Co? Co? Co? Co ja gadam? Brrr..... Hmmm chyba dziwnie się poczuł, bo po raz pierwszy jakaś dziewczyna odmówiła mu spotkania. No i dobrze może się w końcu odczepi. Nareszcie!!! Lekcja się skończyła. Poszłam na stołówkę i usiadłam na samym końcu w kącie.  Lubiłam siedzieć sama. Chociaż  brak przyjaciół czasem dawał mi się w znaki :(. Często czuję się samotna, nikomu nie potrzebna. Nie mam dla kogo żyć. Tylko się zabić. A teraz pojawił się ten Harry. Chociaż on się mną zainteresował, chce ze mną pogadać. Coś tak czuje , że moje życie na pewno się zmieni. Moje rozmyślenia przerwał właśnie on. Usiadł koło mnie i spojrzał w  moje brązowe oczy. Ja też zagłębiłam się w zieleni jego ślicznych oczu. Po chwili ocknęłam się. Boże ja tutaj z nim zwariuje. Chwila, chwila coś mi tu nie pasuje, czemu Vik się już mnie nie czepia. No właśnie odkąd Harry zaczął ze mną gadać, ona się już nie czepia. Może i dobrze. W końcu się odczepiła. No więc  postanowiłam wrócić do domu. Poszłam do nauczycielki  i poprosiłam o zwolnienie z reszty lekcji, pod pretekstem bólu głowy. Gdy byłam już w połowie drogi miałam wrażenie, że ktoś za mną idzie... śledzi mnie. Obejrzałam się za siebie i zobaczyłam.......





Ta dam jest rozdział 2 :) Pewnie nikt tego nie czyta, ale pisze to dla kochanej  Vikki <3

czwartek, 1 sierpnia 2013

Rozdział 1 "....to nie złe ciacho..."

 *Jade* c.d.

    No więc gdy byłam już w szkole, weszłam do klasy i usiadłam na moim stałym miejscu- na końcu klasy koło okna. Po kilku minutach zadzwonił dzwonek na lekcję i do klasy wszedł gościu od polskiego. Napisał temat na tablicy i kazał dobrać się w pary. Oczywiście wszystkie dziewczyny ( oprócz mnie ) rzuciły się na tego chłopaka z lokami. Nie mam pojęcia kim on jest i mało mnie to interesuje. Wiecie większość chłopaków podeszło do mnie, żebym była z nimi w parze. Zastanawiałam się i już miałam wybrać Josha, kiedy podszedł do nas( do mnie i do grupki chłopców  stojących wokół mnie) chłopak z burzą loków na głowie i powiedział:


- Ja jestem z nią w parze.

- Co?- zapytałam zdziwiona.

-No to co słyszałaś.- odpowiedział.


       Josh posłał mu zabójcze spojrzenie i odszedł. Nie powiem, że nie bo Josh to nie złe ciacho.  Lokaty wziął krzesło i usiadł koło mnie. Po chwili powiedział:


- Misiaczku czego się nie odzywasz?

- Po pierwsze nie mów do mnie "MISIACZKU", a po drugie nie mam ochoty na rozmowę z tobą.

- Dobrze kotku- odpowiedział uśmiechając się.


        W końcu lekcja się skończyła. Nie odzywałam się do niego. Nie miałam potrzeby gadać z kimś , a przede wszystkim z NIM. 
           Jakoś długo ciągły mi się te lekcje, ale cóż w końcu wróciłam do domu. Tam zjadłam coś i przebrałam się .

   



Zaczęłam odrabiać pracę domową i tak koło godziny 22:50 poszłam wziąć prysznic i ubrałam się w moją piżamkę.


                    



 Po chwili odpłynęłam do krainy snuuuuu.........








No i mamy rozdział 1 :) To dopiero początek :) Mam nadzieję , że ktoś to czyta :)   I oto jest nowy bohater. Do zobaczenia :) 







Josh Black- 19 lat. Nie lubi Harrego i sfory plastikowych lal. Podkochuje się w Jade.