Rano wstałam koło 7:50. Odprawiłam poraną toaletę,uczesałam wysokiego koka i ubrałam się.(zamiast tych butów założyłam conversy).
Zeszłam na dół zjadłam śniadanie i wyszłam z domu. Zamykając drzwi na klucz, ktoś złapał mnie w tali i obrócił się w swoją stronę. Bardzo się przestraszyła. W końcu zobaczyłam, że to...Harry :/.Odepchnęłam go, zabrałam klucz z drzwi i poszłam w stronę szkoły. On pobiegł za mną i złapał za nadgarstek. Wyrwałam się mu i krzyknęłam:
- Co ty tu robisz? Po co tu przyszedłeś?
- Czekam na Ciebie- uśmiechnął się do mnie.
- Po co?
- Bo chciałem Cię zobaczyć.
Jakoś przypadkowo spojrzałam w jego zielone tęczówki. Omg jak ja kocham patrzeć w jego śliczne paczadełka *.* Nie mogłam się od nich oderwać. Po kilkunastu sekundach Hazza coś powiedział, ale ja nie zrozumiałam i dopiero wtedy się ocknęłam. Uśmiechnął się szeroko, bo wiedział, że cały czas się mu przyglądałam. Ja natomiast się zaczerwieniałam. Powtórzył to co wcześniej mówił:
- Skarbie chodź, bo się spóźnimy.
- Aha tak sorki- nawet nie zwróciłam uwagi na " skarbie".
Po kilku minutach byliśmy już przed szkołą. Weszliśmy równocześnie. Każdy patrzył na nas, nawet Vik. Spojrzała na Hazze i suszyła zęby, a on lekko odwzajemnił uśmiech. W sercu poczułam takie jakby kłucie. Może to zazdrość?
Koło 15:00 wróciłam do domu. Dzisiaj w szkole nic ciekawego się nie wydarzyło, no oprócz tego, że Harry wszędzie za mną łaził. Nawet raz próbował mnie pocałować, ale w porę go odepchnęłam.
Koło 15:30 zjadłam coś i poszłam na górę. Położyłam się na łóżku i nagle przypomniał mi się mój w połowie sen w połowie koszmar. Pamiętacie co to było? Ja tak. Tylko co to miało wszystko znaczyć? Najpierw się całuję z Stylesem, a potem płaczę? W szkolnej łazience? Hmmm,a może to przez niego płakałam? Tylko dlaczego? W końcu doszłam do wniosku, ze lepiej nie zadawać się z nim. Dobrze robię?
Po godzinie rozmyśleń, tak po prostu z nudów wyjęłam jakiś czysty zeszyt i przerobiłam go na pamiętnik.Zacznę w nim opisywać wszystko: całe moje życie, uczucia, nastrój.
"Drogi Pamiętniku"
Była już godzina koło 20:00. Wow długo mi zeszło z tym pisaniem. No cóż odprawiłam wieczorną toaletę i położyłam się do łóżka. Zanim usnęłam dostałam sms-a od Hazzy.
"Dobranoc Słońce<3"
Nie odpisałam mu. Do pamiętnika dopisałam jeszcze:
"Hej...znowu"
Właśnie dostałam od niego sms-a: " Dobranoc Słońce<3" .
Nie wiem co odpisać. Postanowiłam, że zakończę tę znajomość, a może ten sen nic nie znaczy...? Jeszcze poczekam. Jutro sobota i weekendzik. Pewnie i tak będę siedziała sama w domu. No cóż takie życie..."
W końcu zasnęłam.
No nareszcie jest rozdział 4 .... Przepraszam, że tak długo nie pisałam( o ile ktoś to czyta). Wiecie nie miałam czasu. <3 Do zobaczenia.







