No jakby to powiedzieć. Następny rodział będzie dopiero w grudniu. No chyba że uda się wcześniej to może... Ale wątpie w to... A i proszę WAS bardzo.. kto czyta niech komentuje.. nawet z anonima. To bardzo dla mnie znaczy..szczególnie duża motywacja.. Z góry dziekuje.
Smiley V.
czwartek, 28 listopada 2013
piątek, 8 listopada 2013
Rozdział 12 ".... zabiłem człowieka..."
.....zamarłem....
Zobaczyłem Teda? Ten skurwiel wrócił? Poduszką dusił Jade. No zabiję idiotę. Podbiegłem di niego i zaczęliśmy się szarpać. Nie szarpać- bić. My się po prostu napierdalaliśmy. Jak wiesz zabiłem człowieka, nie tylko za pomocą broni, ale także przy użyciu rąk. Nawalaliśmy się, że krew ciekła, jednak nie spodziewałem się tego co Ted zrobi..... W pewnym momencie wyciągnął nóż i wsadził mi go prostu w brzuch. Upadłem na kolana i zacząłem krwawić. Ted się tylko szeroko uśmiechnął, mówiąc:
-Najpierw wykończę Ciebie, a potem tą sukę. Ale to skończę później.
-Nie masz prawa tak na nią mówić, to ja cie zabiję skurwielu, rozumiesz?
piosenka
Gdy wypowiedziałem te słowa z ostatkiem sił, Ted wyskoczył przez okno. Dopiero teraz w drzwiach pojawiła policja, a lekarz z którym nie dawno rozmawiałem próbował mi pomóc, bo wszystko obserwował.
Krew się wylewała ze mnie. Przed oczami światło zaczęło mi migotać. Upadłem całym ciałem. A potem ciemność, ból i całe moje życie. W świadomości odtworzył mi się film pt.: " Czego dokonałeś". Czyli co już koniec, tak jest jak się umiera? Ale ja jeszcze nie chce, nie chce zostawiać Jade. Nie , nie chcę. Proszę nie!!!.Zacząłem oglądać mój film. I rzeczywiście było tam wszystko co zdarzyło się w moim życiu. Ja jako mały radosny chłopczyk bawiący się z rodzicami. Ich śmierć. Zabicie tego debila, który zabił mi ojca i matkę. Poprawczak. To miejsce wiele mnie nauczyło... jak przeżyć przede wszystkim. Szkoła. Cholerny plan Viktorii. Jade. I tylko z tego momentu z życia jestem zadowolony. Wszystko przeze mnie. Obwiniam się o wszytko. Nienawidzę siebie. Cały czas upadam. Upada moje ciało i moja dusza. A ona.... ona mnie nie nienawidzi. Ja ją kocham, strasznie.... bardzo kocham. Serce pęka.... KONIEC. Nawet świadomość umarła.............
****Jade****
Ból przeszedł. Ale poczucie strachu nie... Cały czas myślę o tych pieprzonych sytuacjach mojej niedoszłej śmierci umysłu. Mam namyśli to, że dowiedziałam się o tym planie. Zbyt bardzo go kocham, by mu nie przebaczyć. Ale muszę to przemyśleć, to zbyt mało czasu. Ta śmierć nawiedza mnie cały czas. Dlaczego ja żyje? Po co? Nic nie ma sensu.... Ted chciał mnie zabić. Po co ktoś mnie ratował? A-a-a-a-a.... a może nie jest aż tak źle? Nie wiem. Może.... A może nie....
Przebudziłam się. Był wieczór, wywnioskowałam po tym, że za oknem było ciemno. Chciałam się podnieść, ale strasznie bolały mnie plecy. Obejrzałam się dokładnie w każdą stronę. Nikogo nie było. Nawet jego. Tak bardzo chciałam go zobaczyć. Szczególnie teraz. Dlaczego go nie ma?
Może zbyt wiele wymagam? Powiedziałam m, że chce być sama to teraz mam.
Po chwili do sali wszedł lekarz. Po jego wyrazie twarzy mogłam zauważyć, że jest czymś smutny, przejęty.
-Witam Panią. Musimy bardzo poważnie porozmawiać- mówił, cały czas smutny.
-Dobrze Panie Doktorze.
Zacznijmy od tego, że nic poważnego Pani się nie stało. Tylko została pani oszpecona na plecach.
-A-a-a-ale jak to?
-Niestety widnieje na plecach napis" Jesteś moja". Teraz nie możemy tego usunąć, Za kilka miesięcy, bo operacje w sprawie raka będzie za 5-6 dni.
Po moim policzku spłynęła łza. Zbyt często płaczę. Bo zbyt wiele mam do tego powodów.
-I jeszcze jedno...- powiedział niepewnie lekarz.
-Co się stało? Coś nie tak?
-No bo Pani były chłopak Ted- opowiedział mi o nim Pan Harry.- ...no i ten Ted przyszedł tutaj i próbował panią udusić. A Harry zaczął go odrywać od pani, zaczęli się bić. Widać było, że Styles lepiej sobie radzi w bójce. Ale jednego się niestety nie spodziewał. Bo nagle.....- przerwał. Czemu?-....
-No co się stało? Co nagle? No mów żesz...
No mów no.... Nie mogę już wytrzymać. Boje się strasznie o Hazzę. A co... jeśli coś mu się stało? Nie nie!!! Nie!
- No powiesz, do jasnej cholery?- byłam strasznie wkurzona. A on nie chciał mówić.
-Bo nagle....
Jest następny rozdział... Wydaje mi się , że trochę krótki, ale.....Komentujcie... Plissss <333 No Wera czekam na next rozdział na twoim <33 Do następnej notkiii. :*
sobota, 2 listopada 2013
Rozdział 11 " czuję się jak w koleinie...."
***Harry***
Po kilku minutach dojechaliśmy do szpitala. Jade zabrali na jakąś salę. Ja jak zwykle siedzę i myślę o niej. Czuję się jak w koleinie. Cały czas to samo. Odkąd pojawiłem się w życiu Jade, spadają na nią same nieszczęścia. Zbyt często jestem w tym szpitalu, tylko problem tkwi w tym, że to nie ja jestem ofiarą. Po jakiś 40 minutach z sali wyszedł lekarz.
-Co z nią panie doktorze-zapytałem szybko.
-Dzień dobry panie Styles tak?
-Tak.
-No więc, wszystko prawie w porządku. Oprócz tego, że Pani Winson została oszpecona na plecach. Niestety musi minąć kilka miesięcy, za nim moglibyśmy usunąć ranę. Przykro mi.
-Dziękuję panie doktorze, a czy mogę do niej wejść?
-Tak, ale proszę długo nie siedzieć, bo pańska dziewczyna musi odpoczywać. A i jeszcze jedno w sprawie jutrzejszej operacji. Musimy ją przesunąć , bo jest zbyt duże ryzyko. Myślę, że za tydzień będzie dobry termin.
-Dobrze , dziękuję jeszcze raz.
Lekarz poszedł do swojego gabinetu, a ja kierowałem się do Jade. Otworzyłem lekko drzwi i zobaczyłem ją.
piosenka
Była cała posiniaczona, na twarzy miała rany. Usiadłem na krześle i wziąłem jej chłodną dłoń. Ściskałem ją, jakbym znowu się bał, że odejdzie ode mnie, zostawi mnie. Wyglądała tak jakby spała. Wyraz jej twarzy był taki smutny, obojętny, jakby... życie nie miało sensu.
Posiedziałem u niej jakieś 20 minut i postanowiłem pójść do lekarza, by z nim porozmawiać. Zapukałem lekko do drzwi gabinetu i po chwili usłyszałem "proszę'. Otworzyłem drzwi mówiąc:
-Ja przepraszam, że przeszkadzam, ale mam pytanie do pana.
-Niech pan usiądzie, słucham o co chodzi?
-Kiedy ona się wybudzi?
-Pani Jade doznała lekkiego wstrząśnienia mózgu. Jednak jest wszystko w porządku. Kiedy się wybudzi? Dokładnie nie wiem, ale myślę, że dzisiaj wieczorem. Bo jeżeli nie, to będziemy starali się ją wybudzić. Emmm Panie Styles... czy widział Pan co się tam stało?
-Tak, widziałem. Ten skurw...przepraszam były chłopak Jade-Ted chciał się zemścić, bo kilka lat temu Jade od niego odeszła. I to on wszystko jej zrobił.
-Niestety widziałem, co ten Ted zrobił Pani Winson. Na plecach... nożem wyrył jej napis....
I w tym momencie zadzwonił telefon. Lekarz przeprosił i odebrał. Słyszałem jego rozmowę:
-Ale jak to?
-.........
-Przecież, nie to niemożliwe.
-.....
-Nie, proszę poczekać.
Nagle skierował się do mnie:
-Panie Styles czy na pewno jest pan chłopakiem Panie Winson?
-Tak to znaczy nie - nie wiem.
-Jak to pan nie wie?
-Długa historia, ale jeszcze tak jestem.
-Aha, no dobrze.
I znowu powrócił do rozmowy przez telefon:
-Tak, wszystko się zgadza.
-............
-Ale jak to?
-...........
-Proszę, natychmiast wezwać policję.
-............
Odłożył słuchawkę i spojrzał na mnie z przerażeniem.
-Coś się stało?- spytałem nie pewnie.
- Niech Pan szybko biegnie do Pańskiej dziewczyny, szybko!!!- mówił wstając z krzesła.
Nic nie mówiąc, wybiegłem z gabinetu doktora. Po kilku sekundach byłem już w sali Jade, jednak to co tam zobaczyłem.... po prostu zamarłem....
^^^^^^^^
No i jest rozdział 11 ..... No to next będzie za tydzień.
Komentujcie, bo to mnie mobilizuje do dalszej pracy... Do zobaczenia <33
Po kilku minutach dojechaliśmy do szpitala. Jade zabrali na jakąś salę. Ja jak zwykle siedzę i myślę o niej. Czuję się jak w koleinie. Cały czas to samo. Odkąd pojawiłem się w życiu Jade, spadają na nią same nieszczęścia. Zbyt często jestem w tym szpitalu, tylko problem tkwi w tym, że to nie ja jestem ofiarą. Po jakiś 40 minutach z sali wyszedł lekarz.
-Co z nią panie doktorze-zapytałem szybko.
-Dzień dobry panie Styles tak?
-Tak.
-No więc, wszystko prawie w porządku. Oprócz tego, że Pani Winson została oszpecona na plecach. Niestety musi minąć kilka miesięcy, za nim moglibyśmy usunąć ranę. Przykro mi.
-Dziękuję panie doktorze, a czy mogę do niej wejść?
-Tak, ale proszę długo nie siedzieć, bo pańska dziewczyna musi odpoczywać. A i jeszcze jedno w sprawie jutrzejszej operacji. Musimy ją przesunąć , bo jest zbyt duże ryzyko. Myślę, że za tydzień będzie dobry termin.
-Dobrze , dziękuję jeszcze raz.
Lekarz poszedł do swojego gabinetu, a ja kierowałem się do Jade. Otworzyłem lekko drzwi i zobaczyłem ją.
piosenka
Była cała posiniaczona, na twarzy miała rany. Usiadłem na krześle i wziąłem jej chłodną dłoń. Ściskałem ją, jakbym znowu się bał, że odejdzie ode mnie, zostawi mnie. Wyglądała tak jakby spała. Wyraz jej twarzy był taki smutny, obojętny, jakby... życie nie miało sensu.
Posiedziałem u niej jakieś 20 minut i postanowiłem pójść do lekarza, by z nim porozmawiać. Zapukałem lekko do drzwi gabinetu i po chwili usłyszałem "proszę'. Otworzyłem drzwi mówiąc:
-Ja przepraszam, że przeszkadzam, ale mam pytanie do pana.
-Niech pan usiądzie, słucham o co chodzi?
-Kiedy ona się wybudzi?
-Pani Jade doznała lekkiego wstrząśnienia mózgu. Jednak jest wszystko w porządku. Kiedy się wybudzi? Dokładnie nie wiem, ale myślę, że dzisiaj wieczorem. Bo jeżeli nie, to będziemy starali się ją wybudzić. Emmm Panie Styles... czy widział Pan co się tam stało?
-Tak, widziałem. Ten skurw...przepraszam były chłopak Jade-Ted chciał się zemścić, bo kilka lat temu Jade od niego odeszła. I to on wszystko jej zrobił.
-Niestety widziałem, co ten Ted zrobił Pani Winson. Na plecach... nożem wyrył jej napis....
I w tym momencie zadzwonił telefon. Lekarz przeprosił i odebrał. Słyszałem jego rozmowę:
-Ale jak to?
-.........
-Przecież, nie to niemożliwe.
-.....
-Nie, proszę poczekać.
Nagle skierował się do mnie:
-Panie Styles czy na pewno jest pan chłopakiem Panie Winson?
-Tak to znaczy nie - nie wiem.
-Jak to pan nie wie?
-Długa historia, ale jeszcze tak jestem.
-Aha, no dobrze.
I znowu powrócił do rozmowy przez telefon:
-Tak, wszystko się zgadza.
-............
-Ale jak to?
-...........
-Proszę, natychmiast wezwać policję.
-............
Odłożył słuchawkę i spojrzał na mnie z przerażeniem.
-Coś się stało?- spytałem nie pewnie.
- Niech Pan szybko biegnie do Pańskiej dziewczyny, szybko!!!- mówił wstając z krzesła.
Nic nie mówiąc, wybiegłem z gabinetu doktora. Po kilku sekundach byłem już w sali Jade, jednak to co tam zobaczyłem.... po prostu zamarłem....
^^^^^^^^
No i jest rozdział 11 ..... No to next będzie za tydzień.
Komentujcie, bo to mnie mobilizuje do dalszej pracy... Do zobaczenia <33
Rozdzaił 10 "...zemsta się wypełniła.."
piosenka
-... i to było... prawdą. Ten cały zakład to pomysł Viktorii, ona mnie w to wplątała. Chciała cię upokorzyć. Dla mnie na początku to była tylko zabawa. Dopiero później- zaciął się na chwilę- jak Cię poznałem, dowiedziałem się kilka rzeczy o tobie. Jest w tobie takie coś, co powoduje, że jestem szczęśliwym człowiekiem. Ty cała dajesz mi powód do życia. Dzięki tobie wiem dla kogo żyję, dla kogo wstaję, dla kogo kładę się spać. Dla ciebie. Z każdym dniem kocham cię bardziej. Potem ten rak. Nawet nie wiesz jak się o Ciebie bałem. Cholernie się martwiłem, że nigdy cię nie zobaczę, nie dotknę, nie pocałuję, nie rozbawię. A wtedy gdy.... gdy zapytałem czy zostaniesz moją dziewczyną, ty tylko mnie pocałowałaś, co sprawiło, że stałem się najszczęśliwszym chłopakiem na świecie. Dziękuje Ci za to i przepraszam. Wiem, że teraz mnie nie na widzisz, a-ale nie mogę bez Ciebie żyć. Gdy, żyję ze świadomością, że Cię straciłem, moje życie traci sens.- po tych słowach upadł na kolana, schował twarz w swoje dłonie i zaczął płakać.
Nie mogłam na to patrzeć.Sama się rozpłakałam i upadłam na kolana. Ujęłam jego mokrą od łez twarz i lekko go pocałowałam. Tak pocałowałam. Chciałam poczuć ponownie smak jego ust. Brakowało mi tego, jak niczego innego. Ale nie mogłam mu od tak wybaczyć. Chcę więcej czasu, ale czy czas mi tutaj pomoże? Gdy Harrego nie było przy mnie czułam się taka samotna, pusta w sobie. Nie dam rady wytrzymać jeszcze więcej bez Niego. On daje mi siłę by żyć. On daję radość, bezpieczeństwo, ale muszę to przemyśleć, bo ..... Boję się. Boję się, że znowu mnie zrani i .... Czy tylko ja zawsze muszę się o wszytko bać? Czy muszę?
Wstaliśmy, a Harry podszedł do drzwi, otworzył je i ostatni raz spojrzał na mnie ze smutkiem. Poszedł, a ja zostałam sama. Sama ze swoimi niepewnymi myślami.
^^^^^^^^^
Koło 16:20 zaczęłam się szykować na spotkanie z Kate. Wzięłam szybki prysznic, włosy, rozpuściłam i ubrałam się.
O !6:50 wyszłam z domu. Poszłam w kierunku parku. Na jednej z ławek siedziała dziewczyna. Będąc kilka metrów od Kate, nagle ktoś wciągnął mnie w krzaki i przyłożył nóż do gardła. Po chwili zobaczyłam że to ... Ted?
Patrzył na mnie jak na ofiarę. W jego oczach była wściekłość, nienawiść.
Powiedział do mnie:
-No i co suko , widzimy się ponownie. Tym razem już mi nie uciekniesz.
- Puść mnie.
-O nie, ty szmato. Nikt Ci już nie pomoże.
PO chwili poczułam tylko- ciemność, ból.... nieznośny ból.
***Kate***
Haha zemsta się wypełniła. Mój brat odegrała się na Jade. Tak Ted to mój brat. Jede odeszła od niego bez słowa, to teraz ma. Najlepszy moment, bo ona już nie jest z tym Harrym. Hahaha.
*** Harry***
Porozmawialiśmy. W końcu mnie wysłuchała. Gdy poszedłem od Jade, zacząłem kierować się do parku. Zobaczyłem tam Kate i Teda??Co on tu robi? Może stoję od nich kilkanaście metrów, ale wzrok mnie jeszcze nie zawodzi.Wiem że to on. A co jeśli on , zrobi, a co gorsze już znalazł Jade.
Cały czas obserwowałem go. po chwili zobaczyłem , że Jade idzie w stronę Kate. Gdy przechodziła obok krzaków, w których ukrywał się Ted, on złapał ją i wciągnął w te cholerne krzaki. Szybko zacząłem biec w ich kierunku. Wskoczyłem do tych jebanych krzaków i zobaczyłem nie przytomna Jade leżącą na ziemi, a ten debil, nożem pisał jej cis na plecach. Obok leżała jakaś rurka i pierdolnąłem go w łep. Złapał się za głwę i zaczął uciekać, kiedy ja wyciągnąłem telefon i zadzwoniłem na policję i pogotowie. Po 5 minutach przyjechali. Opisałem Teda i natychmiast zaczęli poszukiwania, a Jade zawieźli do szpitala. Pojechałem razem z nią, mnie już znali, wiedzieli, że jestem jej chłopakiem. Chyba nadal jestem??? Byłem na maksa wkurwiony. Zabije skurwiela. Ale to załatwię później, teraz najważniejsza jest Jade.
Jest next rozdziało. No to do następnej notki <33
Rozdział 9 ..." Barbie z tapetą na mordzie..."
***Harry***
Pisałem do niej, prosiłem żeby się ze mną spotkała w parku, ale pewnie nie przyjdzie, nie chce mnie znać. Nie dziwię się jej :( To wszystko przez Vik....a-ale to też moja wina. Dlaczego wciągnąłem się w ten cholerny plan?!?! Może, na początku udawałem, ale później poczułem coś do niej. Otworzyła się przede mną, a ja przed nią. Opowiedziałem jej swoje( teraz bezsensowne ) życie. Wcześniej, gdy byłem przy niej , moje życie było takie... radosne. Byłem szczęśliwy. Wiedziałem, że ktoś mnie kocha, potrzebuje. Te wszystkie dziewczyny to nie to samo. One są takie..... dziwne. Takie przylepy. A Jade? Jade jest.... cudowna, niezwykła,tajemnicza( co jest bardzo pociągające), piękna, czuła, po prostu idealna. Chciałem by czuła się przy mnie bezpieczna, potrzebna i kochana. Nienawidzę siebie. Pójdę do paku!!!! Będę tam czekał, nawet i wieczność.
***Jade****
Nie mogłam zasnąć. I tak nie idę do szkoły. Koło 5:00 wstałam i spod łóżka wyciągłam stare radio. Nie pamiętam jak się to znalazło. No cóż... Włączyłam i nastawiłam na jakiś kanał. Leciała jakaś durna piosenka, a potem puścili piosenkę OLI-"Obok mnie".
piosenka
Ładna, od razu pomyślałam o NIm...o NAS. Ale tych wcześniejszych nas. Mogliśmy na siebie liczyć. Mogliśmy sobie o wszystkim powiedzieć. Mimo, że krótko się znamy, to wiedziałam że jest moim prawdziwym przyjacielem. A teraz to .... Nie mogę w to uwierzyć. To wszystko zmieniło moje całe życie........
Słuchałam radia jakieś 2 godziny jeszcze. Więc koło 7:20, odprawiłam poranną toaletę, włosy rozpuściłam i ubrałam się.
Zeszłam na dół, zrobiłam sobie śniadanie czyli tosty i herbatkę. Usiadłam przed telewizorem i zaczęłam zjadać moje śniadanko. Po moich policzkach łzy same ciekły. Dlaczego ja jestem taka naiwna i głupia? Wierzyłam mu.
Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Nie chciałam nikogo teraz widzieć., ale ogarnęłam się i poszłam otworzyć. Za drzwiami zobaczyłam powód moicj łez i panią plastikową z jej sforą. Ohhh nie chce widzieć tych idiotów. Szybko machnęłam drzwiami z zamiarem zamknięcia ich, ale on zatrzymał je swoją ręką. Po chwili odezwała się.
-Jade porozmawiajmy.
Następnie odezwała się Vik mówiąc do NIEGO:
-Kochanie po co mnie tutaj przyprowadziłeś? Przecież wiesz, że nie lubię chodzić do takiego chlewu- po tych słowach zaczęła się śmiać, a jej sfora robiła to co ona.Po co one się wzorują na takiej plastikowej lali? Ale Veronica i Elizabeth nie są takie jak ona. No ale cóż.
Zrobiło mi się niedobrze. Poczułam w sercu takie jakby ukłucie? Co to jest? Zazdrość? Przecież ja go nie kocham.... Co ja gadam? Ja go cholernie kocham. Ale po co taka miłość? Jedna miłość kocha bezgranicznie, a druga kłamie. Hmmm jak widzę już ma nową dziewczynę. Ja jestem następną idiotką, która się zakochała w niewłaściwym facecie. Życie....Wracając do rozmowy. Po tym jak Viktoria zaczęła się śmiać, Harry spiorunował ją wzrokiem i ze złością w głosie zgasił ją.
-Zamknij się tapeciaro- nono nieźle jej pojechał hueheuheuhe.
-Jade proszę daj mi wszystko wyjaśnić. Proszę.- ostatnie słowo powiedział ciszej.
-Masz 5 minut i niech to - palcem wskazałam na Vik- sobie pójdzie.
- Biedna dziewczyna się odezwała, chodźcie dziewczyny pfffff....- powiedziała plastikowa dama i odeszła.
- Barbie z tapetą na mordzie- powiedziałam cicho prze zęby, żeby nikt nie usłyszał. Ale Harry chyba skumał bo się uśmiechnął. Nie odwzajemniłam tego. Na mojej twarzy był smutek, złość, ale i stanowczość i surowość.
Wpuściłam go do środka, nie odzywając się ani słowem. W końcu zaczął:
-Słuchaj Jade, pamiętasz co ci mówiłem w szpitalu?
-Tak mówiłeś, że nigdy mnie nie zranisz- po policzku spłynęła jedna kropla -łza.
-Tak, ale coś jeszcze mówiłem.- mówił tak czule, spokojnie, delikatnie.
-Nie wiem.
-Powiedziałem, że strasznie się bałem, że cię stracę. Mówiłem, że jesteś moim życie, moim powietrzem to było......
Kochani powoli nadrabiam. Dzisiaj dodam jeszcze kilka rozdziałów. Bo wcześniej nic mi nie chciało działać jak powinno. Strasznie, strasznie przepraszam. Komentujcie proszę <33
Pisałem do niej, prosiłem żeby się ze mną spotkała w parku, ale pewnie nie przyjdzie, nie chce mnie znać. Nie dziwię się jej :( To wszystko przez Vik....a-ale to też moja wina. Dlaczego wciągnąłem się w ten cholerny plan?!?! Może, na początku udawałem, ale później poczułem coś do niej. Otworzyła się przede mną, a ja przed nią. Opowiedziałem jej swoje( teraz bezsensowne ) życie. Wcześniej, gdy byłem przy niej , moje życie było takie... radosne. Byłem szczęśliwy. Wiedziałem, że ktoś mnie kocha, potrzebuje. Te wszystkie dziewczyny to nie to samo. One są takie..... dziwne. Takie przylepy. A Jade? Jade jest.... cudowna, niezwykła,tajemnicza( co jest bardzo pociągające), piękna, czuła, po prostu idealna. Chciałem by czuła się przy mnie bezpieczna, potrzebna i kochana. Nienawidzę siebie. Pójdę do paku!!!! Będę tam czekał, nawet i wieczność.
***Jade****
Nie mogłam zasnąć. I tak nie idę do szkoły. Koło 5:00 wstałam i spod łóżka wyciągłam stare radio. Nie pamiętam jak się to znalazło. No cóż... Włączyłam i nastawiłam na jakiś kanał. Leciała jakaś durna piosenka, a potem puścili piosenkę OLI-"Obok mnie".
piosenka
Ładna, od razu pomyślałam o NIm...o NAS. Ale tych wcześniejszych nas. Mogliśmy na siebie liczyć. Mogliśmy sobie o wszystkim powiedzieć. Mimo, że krótko się znamy, to wiedziałam że jest moim prawdziwym przyjacielem. A teraz to .... Nie mogę w to uwierzyć. To wszystko zmieniło moje całe życie........
Słuchałam radia jakieś 2 godziny jeszcze. Więc koło 7:20, odprawiłam poranną toaletę, włosy rozpuściłam i ubrałam się.
Zeszłam na dół, zrobiłam sobie śniadanie czyli tosty i herbatkę. Usiadłam przed telewizorem i zaczęłam zjadać moje śniadanko. Po moich policzkach łzy same ciekły. Dlaczego ja jestem taka naiwna i głupia? Wierzyłam mu.
Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Nie chciałam nikogo teraz widzieć., ale ogarnęłam się i poszłam otworzyć. Za drzwiami zobaczyłam powód moicj łez i panią plastikową z jej sforą. Ohhh nie chce widzieć tych idiotów. Szybko machnęłam drzwiami z zamiarem zamknięcia ich, ale on zatrzymał je swoją ręką. Po chwili odezwała się.
-Jade porozmawiajmy.
Następnie odezwała się Vik mówiąc do NIEGO:
-Kochanie po co mnie tutaj przyprowadziłeś? Przecież wiesz, że nie lubię chodzić do takiego chlewu- po tych słowach zaczęła się śmiać, a jej sfora robiła to co ona.Po co one się wzorują na takiej plastikowej lali? Ale Veronica i Elizabeth nie są takie jak ona. No ale cóż.
Zrobiło mi się niedobrze. Poczułam w sercu takie jakby ukłucie? Co to jest? Zazdrość? Przecież ja go nie kocham.... Co ja gadam? Ja go cholernie kocham. Ale po co taka miłość? Jedna miłość kocha bezgranicznie, a druga kłamie. Hmmm jak widzę już ma nową dziewczynę. Ja jestem następną idiotką, która się zakochała w niewłaściwym facecie. Życie....Wracając do rozmowy. Po tym jak Viktoria zaczęła się śmiać, Harry spiorunował ją wzrokiem i ze złością w głosie zgasił ją.
-Zamknij się tapeciaro- nono nieźle jej pojechał hueheuheuhe.
-Jade proszę daj mi wszystko wyjaśnić. Proszę.- ostatnie słowo powiedział ciszej.
-Masz 5 minut i niech to - palcem wskazałam na Vik- sobie pójdzie.
- Biedna dziewczyna się odezwała, chodźcie dziewczyny pfffff....- powiedziała plastikowa dama i odeszła.
- Barbie z tapetą na mordzie- powiedziałam cicho prze zęby, żeby nikt nie usłyszał. Ale Harry chyba skumał bo się uśmiechnął. Nie odwzajemniłam tego. Na mojej twarzy był smutek, złość, ale i stanowczość i surowość.
Wpuściłam go do środka, nie odzywając się ani słowem. W końcu zaczął:
-Słuchaj Jade, pamiętasz co ci mówiłem w szpitalu?
-Tak mówiłeś, że nigdy mnie nie zranisz- po policzku spłynęła jedna kropla -łza.
-Tak, ale coś jeszcze mówiłem.- mówił tak czule, spokojnie, delikatnie.
-Nie wiem.
-Powiedziałem, że strasznie się bałem, że cię stracę. Mówiłem, że jesteś moim życie, moim powietrzem to było......
Kochani powoli nadrabiam. Dzisiaj dodam jeszcze kilka rozdziałów. Bo wcześniej nic mi nie chciało działać jak powinno. Strasznie, strasznie przepraszam. Komentujcie proszę <33
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)





