piątek, 20 grudnia 2013

Rozdział 13 "....wszystko sie zmienia...."



 *****


    -Bo nagle....Ted wyciągnął nóż i wsadził go w  brzuch Pani obecnego chłopaka. I teraz Pan Styles leży na innej sali w ciężkim stanie, bo ostrze uszkodziło ważne narządy. Ale bądźmy dobrej myśli.

Zamarłam..............
...........
........
......
.....
....
...
.. 
.

-A-a-a-ale jak to? Gdzie on teraz jest? Gdzie?.- krzyczałam, a z oczu wylewały się łzy.



-Jest w sali 243 na 2 piętrze.

 
   Bez słowa wybiegłam z sali. Łzy same ciekły co przeszkadzało mi w biegu.




Nie poddawałam się." Czy ja tak muszę żyć? Dlaczego wszystko się zmienia na gorsze, zamiast na lepsze? Nie rozumiem tego. Nie umiem tego pojąć. Wszystko było dobrze. Zaprzyjaźniliśmy się. Myślałam, że ..." Tysiące myśli , a ja jedna z tym... W końcu byłam już przed salą, na której leżał kłamca, który uratował mi życie po raz drugi, którego boje się kochać. 










Otworzyłam nie pewnie drzwi. Zobaczyłam jak Harry leży

nieprzytomny. Oko podbite, warga spuchnięta, brzuch owinięty bandażem. W moich oczach na nowo pojawiły się łzy. Zamykając

powieki spłynęły po moich policzkach.  Podeszłam do łóżka i usiadłam na
nim. Patrzyłam na niego. I tylko to. Nic więcej. Nie wykonałam żadnego
innego gestu. Nie umiałam czy nie chciałam? Sama nie wiem. Z każdą sekundą próbowałam się uśmiechnąć, czy dotknąć jego dłoni. Właśnie "próbowałam".....
   Po pewnym czasie do sali wszedł lekarz, z którym nie dawno rozmawiałam.

-Panie doktorze, kiedy on się obudzi?- zapytałam.

-Myślę, że jutro pojutrze najwcześniej.

  Znowu posmutniałam. On cierpi przeze mnie. Gdyby tu nie przyszedł... co? No tak. Skoro on tutaj był...Gdyby to była prawda co mówiła Kate. No właśnie Kate?! Kate Smith. Ted Smith. Pokrewieństwo czy przypadek? O kurwa!!! Wszystko zaczęło mi się układać. Dlaczego wcześniej tego nie skumałam? To dlatego Kate tak nagle się pojawiła. Ale to tak od początku.
  Kate to siostra Teda. Nagle pojawiła się w naszej szkole i powiedziała mi o planie Vik i Harrego. Gdy znienawidziłam Hazze, ona i Ted wymyślili zemstę za to, że uciekłam od Smitha. Poszłam do parku i potem znalazłam się tutaj. Bo Ted uderzył mnie w głowę. Pewnie, by mnie zabił, ale Harry mnie uratował. Bo pisał do mnie kiedyś, żebyśmy się spotkali w parku, ale wtedy nie chciałam go znać. Potem się obudziłam i dowiedziałam o tym, że Harry jest tutaj w szpitalu i Ted wsadził mu nóż w brzuch. Bo Harry chciał mnie obronić, przed uduszeniem. Ten idiota -Ted chciał mnie udusić poduszką?!!!!
    Harry jest tutaj. Gdyby go tutaj nie było, oznaczało by to, że żartował i kłamał...znowu. Ale on tu jest. No właśnie "jest" tylko nie w tej roli. Powinno być odwrotnie. To ja powinnam mieć nóż w brzuchu. A nie on. Wybaczyłam mu, kocham go. Ale nie zdążyłam mu tego powiedzieć. A co jeśli... Oooooon umrze. Nie. Nie. Nie. Nie mogę myśleć o takiej opcji. Harry będzie żył ze mną i będziemy szczęśliwi. Proszę niech on się obudzi. Proszę tylko o to....






    

  Masz Fau-ek..... doczekałeś się widzisz hueheuheuh . Kto czyta komentuje.  Next rozdział przewiduję na za tydzień lub wcześniej .... No to do następnej notkiii <33 Ten rozdział jakiś taki krótki?
Smiley V.

5 komentarzy:

  1. Mecia dawaj więcej...bo aż się wciągnęłam :** a nie chciałaś mi dać linku :P zobaczysz jeszcze będziesz najbardziej rozpoznawalną blogerką xd :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha jak ty umiesz rozśmieszyć ludzi <3 hueheuhe

      Usuń
  2. Mietka, dawaj następny *.*
    Kocham, Super, Świetne *.*

    OdpowiedzUsuń