***Ted***
Załatwię tą sukę i tego jej chłopczyka też. Już go prawie zabiłem, ale weszli ochroniarze i musiałem uciekać. Ale i tak wrócę i obydwoje zabiję. Pożałują tego. A Kate spisała się znakomicie. Dobra z niej siostrzyczka.
***Jade***
Siedzę samotna, ale nie jako sama, tylko jako samotna w duszy. Cały czas obwiniam się o jego pobyt w szpitalu. Nadal nie odważyłam się na żaden gest. Ja nie potrafię tak jak on. Harry cały czas trzymał mnie za rękę, a ja nie...chce?...potrafię? No właśnie. Nie wiem. Powoli, niepewnie przesuwam swoją dłoń do ręki mojego bohatera. Zrobiłam to. Dotknęłam jego zimnej dłoni. Poczułam jakby ręka chłopka poruszyła się. Spojrzałam na jego twarz. Nic nie wyrażała, najwyżej obojętność. Zaczęłam mówić jakby do Harrego, ale niby też do siebie:
-Hazz, przepraszam...To wszystko moja wina, gdybyś tu nie przyszedł, wszystko było by w porządku. Ted by mnie zabił lub udusił... a ty... byś żył spokojnie. Ted by ci już nic nie zrobił. To ja powinnam tutaj nieprzytomna leżeć, albo najwyżej w trumnie. Nie powinno tak być. Harry. Zapomniałam ci o czymś powiedzieć. Kocham Cię ! Kocham Cię Harry. Nie pozwolę by coś ci się stało! Rozumiesz, za bardzo cię kocham! Obudź się! Harry! Słyszysz?!- mówiła cały czas trzymając rękę chłopaka- Nie rób mi tego! Nie zostawiaj mnie! Nie pozwól bym upadła! Nie pozwól...
Obraz mi się rozmazywał, przez łzy. Te pojedyncze krople słonej wody spływają po moich policzkach. Łzy są oznaką słabości, nie smutku. One pokazują jaki człowiek jest słaby. Jak szybko może upaść. Ale... czy można upaść przez miłość? Nie sądzę. Jest odwrotnie. Miłość nas trzyma przy życiu. Dzięki niej nasze ciało i nasza dusza jest wypełniona miłym uczuciem, radością. Było tak jak poznałam Hazze i cały czas tak jest. Już wole, żebym to ja zginęła, a nie on.
Myślałam tak i myślałam, aż w końcu zasnęłam.
^^^^^^^^^^^^^
Rano obudziłam się przy łóżku Harrego. Spojrzałam na niego , nadal był nieprzytomny. A ja tak bardzo chciałam żeby się obudził. Chciałabym spojrzeć w te jego piękne zielone oczy, ujrzeć jak się uśmiecha. Chciałabym żeby mnie przytulił, pocałował. Żeby bym ze mną.
Postanowiłam, że pojadę do domu się przebrać, w końcu dzisiaj wychodzę. A potem wrócę tutaj do Harrego.
^^^^^^^^^^^^^
Gdy wróciłam do domu, wzięłam prysznic i przebrałam się. Po jakiś 20 minutach byłam gotowa. otwierając drzwi zobaczyłam za nimi.....
no kurdę musisz urywać w takich momentach ? :p
OdpowiedzUsuńNo właśnie akurat w tym momencie? :(
OdpowiedzUsuń*__*
OdpowiedzUsuńJejciu ale to piękne *.* Liczę że szybko będę mogła przeczytać dalszą część ... już nie mogę się doczekać :)
OdpowiedzUsuńAnonimki- łosie podpisywać się... ale ja bardzo lubię.. wręcz uwielbiam przerywać w takich momentach... :P:**
OdpowiedzUsuńKiedy dalsza część ? :))
OdpowiedzUsuńHmmm myślę że może jeszcze przed końcem roku :)
Usuń