Po kilku sekundach do sali wszedł lekarz:
-Panie Styles jak to się wszystko stało?
- Panie doktorze ja bardzo przepraszam, ale nie chce o tym mówić. To jest zbyt wiele jak na te kilka dni. Proszę mnie zrozumieć. Mam pytanie:Kiedy Jade się obudzi?
-Wie Pan co, myślę, że dzisiaj. Straciła dużo krwi, ale jej stan psychiczny jest bardzo słaby. Musi dużo odpoczywać, najlepiej w spokoju.
-Dziękuje Pnie doktorze.
Lekarz wyszedł, a ja przyglądałem się jedynemu sensowi mojego życia. Popatrzyłem na jej pokaleczone ręce. co było tego powodem? Ja? Mam nadzieję, że wszystko się ułoży: nasze życie, zniknie Ted i będziemy mogli normalnie żyć. Minęło kilka godzin, a ja cały czas czuwałem przy niej. W końcu się obudziła.
****Jade***

Powoli zaczęłam otwierać oczy, widząc rażące światło mrużyłam nimi, by było to zbyt ostre światło. Poczułam na dłonie czyjś dotyk, ciepło przeszywające moje ręce przechodziły przez całe ciało. Mogłam już w zupełności otworzyć powieki. Białe ściany, naprzeciwko mnie białe łóżka, jakieś urządzenia i on. Siedzi na krześle obok,

to jego dłoń, jego dotyk powoduje na moim ciele niezwykłe uczucie. Nagle uświadamiam sobie dlaczego ja tutaj jestem. Spojrzałam na swoje pokaleczone nadgarstki , a po moich policzkach zaczęła spływać ścieżka drobnych łez. Spojrzałam na Hazze i zobaczyłam, że tez ma czerwone, pełne słonej wody oczy. Wziął moje ręce i zaczął składać lekkie, pełne uczucia pocałunki na moich nadgarstkach.Przynosiło mi to ulgę. Poczułam się bezpieczna, kochana zawsze się tak przy nim czuje. To on po raz pierwszy dał mi coś czego nigdy nie dostałam- miłość. Owszem kochałam Teda, ale to nie to samo.
-Dlaczego to zrobiłaś?- to pytanie wyrwało mnie z moich rozmyśleń. Co mu powiedzieć? Przecież..
-Hazz przecież ty nie żyjesz...- mówiąc to zaczęłam dotykać jego twarzy, rąk i brzucha, gdy trafiłam na ranę po nożu zasyczał z bólu...-ale..on tak powiedział...
-Kto?
-Ted, powiedział mi, że nie żyjesz, to dlatego to zrobiłam. Hazz przepraszam za wszystko....przeze mnie prawie zginąłeś...przepraszam. Nie powinno Cię tu być...ani tu ani w moim pieprzonym życiu. Wróż do domu, ułóż sobie lepsze życie bez zabójców, problemów i mnie. Proszę Cię zrób to.. będziesz przynajmniej bezpieczny.
-Zamknij się! Nie możesz tak kurwa mówić rozumiesz?!?! Wpierdoliłem się w twoje zasrane życie, to teraz w nim muszę kurwa być! Jesteś moja i tylko moja. Nikt nie ma Cię prawa dotknąć, ani na Ciebie krzywo spojrzeć. Rozumiesz?!- krzyczał.
Po raz pierwszy zaczęłam się go bać. Był inny, zmienił się przez kilka dni. Możliwe? Serce zaczęło mi przyspieszać, a spod powiek spływały łzy. Zabrałam rękę z jego uścisku i odwróciłam głowę, by nie patrzyć na niego. Na urządzeniach, do których byłam przypięta, zaczęło coś pikać. Nie zwróciłam na to uwagi. Znów zaczęła mi doskwierać obojętność na wszystko... dosłownie. Harry wstał i rękami na głowie podszedł do okna. Myślał nad czymś. A ja w tym czasie patrzyłam na niego, również rozmyślając o tym wszystkim.
***Harry***
Zabijcie mnie! Zastrzelcie! Nie wiem cokolwiek zróbcie, żebym nie musiał jej się pokazywać na oczy. Jestem takim frajerem, nie mogę uwierzyć w to, że powiedziałem tak do Jade. Zraniłem jedyną ważną osobę w moim życiu. Nie wiem co robić...
-Jade?
Nie odzywała się do mnie. Dziwię się?
-Posłuchaj mnie...proszę- próbowałem dalej. Podszedłem do łóżka i chciałem złapać ją za rękę, ale zabrała ją zanim w ogóle ją dotknąłem. Nie patrzyła na mnie.
-Przepraszam, przepraszam Cię.. nie wiem za co tak powiedziałem.
-Czyli tak myślisz?
-Nie Jade, nie myślę tak. Chciałem powiedzieć w innym znaczeniu. Kocham Cię Jade Winson. Nie potrafię bez Ciebie żyć. Jesteś jak mój osobisty narkotyk. Uzależniłem się od Ciebie, nie odchodź bo bez Ciebie nie przeżyję nawet dnia... nawet godziny ani minuty. Przepraszam, proszę wybacz mi. Jesteś mi bardzo potrzebna...
Pierwszy rozdział w tym roku... 2014 !!!!! Nie będę się jakoś rozpisywać i takie tam. Jestem tutaj od lipca... Bosz ile czasu zleciałooooo :D Nie przewiduję kiedy bedzie next... wróżką nie jestem hahha.. No to do zobaczenia :** A i P.S. Komentujcie.... :P
:-)
OdpowiedzUsuńnext, next, next szybko plisss ;) ...wspaniałe *.*...
OdpowiedzUsuń