niedziela, 1 czerwca 2014

Rozdział 19. ......"...odchodzę.."....

**Jade**


    Pokazałam mu. Mimo obaw... pokazałam coś czego się brzydzę, co mogło spowodować utratę wszystkiego...odważyłam się na to. Ale..on....nie powiedział ni....zupełnie nic. Patrzył tępo w moje pokaleczone plecy i się nie odzywał. Nagle wstał i wybiegł z pokoju trzaskając drzwiami. Znowu to zrobił...zostawił mnie- samą. Jak zwykle wychodzi bez słowa. Tylko teraz to ja coś zrobię. Nie wytrzymuje już. Mam dość. Odchodzę... Zadzwoniłam do mojej przyjaciółki. Jakoś nie dawno ją poznałam, ale wiem, że mogę jej zaufać.  Mieszka nie daleko...ale Harry o niej nic nie wie. Zabrałam najpotrzebniejsze i zadzwoniłam po taksówkę. Postanowiłam, że napiszę jeszcze kartkę dla Harrego. Pisząc ją, łzy - tak jak na dworze deszcz, który właśnie padał- spływały mi  prosto na kartkę.  :





                              Harry .

Tak wiem nie jestem idealne...nikt oprócz Ciebie. Bałam się...pokazać Ci moje plecy.
Ja nie jestem rzeczą i nie należę do niego. Tam gdzie będę...tam jest bezpiecznie.
Nie martw się o mnie. Nie chce, żebyś przeze mnie cierpiał, ale chce Ci 
powiedzieć, że jest mi przykro, że nic nie powiedziałeś, nie przytuliłeś,
wtedy gdy najbardziej tego potrzebowałam. Ale ja Cie kocham i zawsze będę.
Odezwę się jak będziesz mnie potrzebował. 


                                                                                       Jade.



Gdy ostatnia łza zleciała na skrawek papieru, pod dom podjechała taksówka. Wzięłam rzeczy i wyszłam. Tak po prostu. Wsiadłam do auta i podałam adres.                                       
    Łzy ciekły spod moich powiek, a oparta o szybę samochodu, myślałam tylko o NIM. Po kilkunastu minutach dojechałam do domu Madison. W drzwiach pojawiła się dobrze mi znana sylwetka dziewczyny. Wysiadłam z taksówki i posłałam jej lekki uśmiech, na co ona odwzajemniła to. Poczułam jej ramiona owinięte wokół mnie. Tak... ona zrobiła to.. czego Harry nie umiał...a może nie chciał? Po chwili stałam już w korytarzu, zdejmując buty. Madison zaprowadziła mnie do salonu, gdzie siedział chłopak- przystojny, uśmiechnięty, brązowe włosy i tak dalej. Gdy dziewczyna usiadła koło niego, zaczęła się bawić palcami jego dużych dłoni. Tęsknota za Harrym, znowu dała mi do zrozumienia jak bardzo go potrzebuję. Ciekawe czy on mnie też?
     Usiadłam naprzeciwko zakochanej pary i w pewnym momencie..emm doznałam szoku? Chłopak mojej przyjaciółki... puścił mi oczko... to coś znaczy? Boże...czy..czy on właśnie przy swojej dziewczynie? Co?! Jak on może? 

-Oo Jade to Nathan. Nathan to Jade. - dziewczyna przedstawiła nas sobie.  Jednak myślę, że ta znajomość miedzy mną a jej chłopakiem nie będzie za ciekawa, głównie dlatego, że go będę unikać. Uścisnęliśmy sobie dłonie. Po czym Mad poszła gdzieś. Nie! Nie idź! Oo ... :(

-Więc, ile masz lat ?- no tak... jeszcze będę z nim rozmawia. Już go nie lubie. -,-

-Emm... 19. A ty? -  co go to interesuje???? -,-

- 22. 

 łooooł..... nie wygląda na tyle... wygląda na .... starszego.. jakby miał z 25-26 lat. No ale dobra... nie interesuje mnie to. 
  Na szczęście po chwil;i przyszła Madison, więc nie musiałam opowiadać o sobie nieznanemu mi typowi. Gadałam z Mad, ale nadal przeszkadzała mi obecność Nathana. Mógłby już iść.

-No to ja już pójdę. - Co? On mi czyta w myślach czy jak? Hahaha tak..tak..idź sobie...

-Nie...zostań jeszcze... - no weź Madison..  :( niech on idzie...

-Nie.. nie będę wam przeszkadzał. - pocałował dziewczynę w usta i wyszedł.

- Narazie Jade.-o.. nie zapomniał o mnie. 

-Narazie- odpowiedziałam... no trzeba być miły..nawet dla chłopaka przyjaciółki.. który do ciebie zarywa -,-

  Opowiedziałam o wszystkim dziewczynie.....płakałam.. wszystkie emocje wypłynęły ze mnie. Nie dawałam już sobie rady. Nagle, moje lamenty przerwał mój telefon.. który dzwonił jak wściekły ....HARRY. Nie mogę z nim rozmawiać. Nie teraz. Nie w najbliższym czasie. 
  Telefon dzwonił cały czas...bez ustanku. Miliony wiadomości. Wszystkie od niego.  W końcu Madison zrobiła jeden krok za mnie. Wyłączyła telefon. Nie wiem czy zrobiła dobrze czy źle. Nie wiem.....






*********
 
  Te rozdziały są krótkie!!! Ale nie mam weny...wcale -,- :(  I jeszcze kurwa.. mam indywidualne nauczanie..masakra :"( No ale dobra... nie będę się tu żalić. Jak widzicie są nowi bohaterowie.  No next notki :P Bajj <33



   


Madison Black- wiek: 20 lat. Przyjaciółka Jade. jej chłopak sporo namiesza w życiu                                                pewnej dziewczyny. 

                                                                                                



Nathan Shein- wiek: 22 lata. Chłopak Madison. Okaże się czyimś odwiecznym                                             wrogiem. 



*******************8


No to jest i next rozdział. Jakoś ta wena z powrotem przyszła, ale ciężko było pisać. Nie długo wakacje *_*

Ej... taka zasada...na początek 3 komentarze= następny rozdział. Później zwiększymy do 5. Jeśli nie będzie tych 3 komentarzy ( bardzo duża motywacja dla mnie) to niestety czy nie wiem, dla was może i "super" ale usuwam bloga. :(


2 komentarze:

  1. pisz dalej , blog jest świetny !!;)

    OdpowiedzUsuń
  2. w jeden dzień przeczytałam wszystkie rozdziały i czekam na następny ;D

    OdpowiedzUsuń