czwartek, 5 września 2013

Rozdział 5 "... Dlaczego skłamałeś?..."

*Tydzień później *

 *Jade*

  


         Z Harrym bardzo dobrze się dogadujemy. Mogę mu o wszystkim powiedzieć. Jesteśmy przyjaciółmi. Dzisiaj sobota. Ciekawe co Loczek wymyśli, bo tydzień temu zabrał mnie do wesołego miasteczka. Wygrał dla mnie duuuuuziegoooo Misia. 


          


    Rano koło 8:00 wstałam, odprawiłam poranną toaletę, włosy rozpuściłam i założyłam to:



 

       Usiadłam na łóżku i wzięłam pamiętnik. napisałam w nim:





                                        "Drogi Pamiętniku"


    " Z Harry jesteśmy przyjaciółmi. Ufam mu. Gdy go widzę czuje, że stado motyli buszuje mi bo całym brzuchu. :** Jestem szczęśliwa, gdy mam go obok siebie <3 "

 


       
        Nagle usłyszałam ktoś wchodzi do domu. Przestraszyłam się, ale ktoś krzyknął:


 -Jade!!!!


   Tak to był Harry. Poznałam jego radosny, ale zarazem zachrypnięty głos.

- Na górze jestem- odpowiedziałam głośno, żeby usłyszał.


Schowałam pamiętnik pod poduszkę i czekałam na niego, aż przyjdzie. 


- Biegnę skarbie- powiedział.


      Było słychać jak wchodzi po schodach. Przyzwyczaiłam się, że mówi tak do mnie " skarbie, kotku, słońce, misiaczku". Nawet to lubię. :)  Po kilkunastu sekundach stał już w drzwiach mojego pokoju.



-Hej - powiedział uśmiechając się .


     Dał  mi buziaka w policzek i usiadł obok. 


- To gdzie dzisiaj idziemy? - dodał po chwili.

- Sorki, ale źle się czuję.- odpowiedziałam mu.

- To zostajemy tutaj... Co ci jest?- zapytał po chwili z przejęciem.

- Głowa mnie boli, no w ogóle wszystko.

- Przyniosę ci tabletki.

- Nie sama sobie przyniosę. Ty nie wiesz gdzie są.- powiedziałam, wychodząc z pokoju. 



      
                                                  *** Harry***






Martwię się o nią. Ostatnio często coś ją boli. Musi iść do lekarza. Położyłem się łóżku. Gdy położyłem głowę na poduszce, czułem coś twardego. Zajrzałem pod nią i zobaczyłem pamiętnik. otworzyłem jakoś przypadkiem na ostatnim wpisie. Czytać czy nie? A tam tylko ostanie zdanie. Brzmiało ono tak:



                    "Jestem szczęśliwa, gdy mam go obok siebie<3"


    W myślach powiedziałem sobie:    " Ja ciebie też Jade  przepraszam." Odłożyłem pamiętnik na miejsce i po kilku sekundach weszła Jade <3.







                                                     ***Jade***


   
      Gdy weszłam do kuchnie wzięłam tabletki na ból głowy i poszłam z powrotem do swojego pokoju. Wchodząc tam doznałam ataku ... ataku śmiechu, bo Hazza <3 - leżał na łóżku i poklepywał wolne miejsce obok. 

- Ha ha ha chciałbyś- powiedziałam, siadając na krześle. 


         On wstał i zaczął zmierzać w moją stronę. Zaczęłam się śmiać. Harry wziął mnie na ręce i położył na łóżku. Po chwili leżał koło mnie i patrzył się w sufit. ja patrzyłam na prawy profil chłopaka i powiedziałam:


- Hmmmm interesujący ten sufit co?


     Uśmiechnął się pod nosem i odpowiedział:


- Jednak wolę patrzyć na Ciebie.

   

      Po chwili przeniósł swój wzrok na mnie. Patrzyliśmy sobie w oczy.  Ja utonęłam w jego zielonych tęczówkach. A on w pewnym momencie wziął moją dłoń i zaczął ją całować. W moim brzuszku pobudziły się motylki. Szalały jak głupie he he. I......Koniec.....






                         *** Harry****


         Co?  Co jest? Zemdlała? Szybko próbowałem ją obudzić, ale nic nie dawało. Wziąłem szybko telefon i zadzwoniłem po pogotowie. Po chwili przyjechali po nią. Pytali kim dla niej jestem. Powiedziałem, że jej chłopakiem. Chciałbym....
        Po kilku minutach byliśmy już w szpitalu. Jade zabrali na jakieś badanie. No sam nie wiem gdzieś ją zabrali. Ja cały czas siedziałem przed sala, na której była "moja dziewczyna". Na prawdę ja kocham. Boję się, że ją stracę. denerwuję się strasznie, bo lekarz nic mi jeszcze nie powiedział.  Jednak po kilkunastu minutach doktor wyszedł z sali i podszedł do mnie mówiąc:

 - Może Pan do niej wejść, ale najpierw chce z Panem porozmawiać,              proszę za mną.

     
-Dobrze- poszedłem za lekarzem do jego gabinetu, usiadłem na krześle i on zaczął mówić.



Piosenka



- Chodzi o to..., że Pani Winson ....ma raka. Na szczęście jeszcze nie jest groźny. Dzięki temu, że Pańska dziewczyna zemdlała, wcześniej dowiedzieliśmy się o raku. Gdyby było 2-3 miesiące później, pewnie by Pan odliczał dni jej życia. Myślę, że operację przeprowadzimy za tydzień. Teraz może Pan do niej iść.



       COOOOOOO?????????? Moja Jade, moje słońce ma raka? To niemożliwe. Boję się...



- Dziękuje Panu- wyszedłem z gabinetu i poszedłem do sali Jade.



     
           
       Otworzyłem drzwi i ujrzałem ją. Gdy mnie zobaczyła uśmiechnęła się lekko. Widać, że nie ma siły. Usiadłem obok i złapałem ją za rękę.


- Dlaczego skłamałeś, mówiąc, że jesteś moim chłopakiem?- zapytała.

- Bo by mnie do Ciebie nie puścili.

- Nie musiałeś..

-Ale chciałem... To co mogę?

- Ale co możesz?- zdziwiona zapytała

-Być twoim chłopakiem...- odpowiedziałem uśmiechając się i robiąc przy tym czy kota ze Shreka.



         Gestem ręki pokazała, żebym się nachylił. Zrobiłem to co kazała, a ona pocałowała mnie. Odwzajemniłem pocałunek i byłem mega szczęśliwy. Gdy oderwaliśmy się od siebie, do sali wszedł lekarz i powiedział:

-Dzień dobry , jak się Pani czuje?

-Dobrze, dziękuje.- odpowiedziała.

- Mam dla Pani złą wiadomość.

- Panie Doktorze co mi jest?

- Niestety ma Pani raka, jednak niech się Pani nie denerwuje. Jest on nie groźny, więc przeprowadzimy operację. Myślę, że termin będzie dobry za tydzień. A na razie proszę odpoczywać. Jutro chłopak zabierze Panią do domu. Pan ma się nią opiekować.


    Ostatnie zdanie zdanie chyba skierował do mnie, więc powiedziałem:


-Dobrze Panie doktorze


 Po chwili lekarz wyszedł.






                                              *** Jade***



  Co? Ja mam raka? Niech się Pani nie denerwuje? Pojebało was? Przynajmniej mam dla kogo walczyć. Dla Harrego <3 W myślach cały czas krąży mi to zdanie: " Ma Pani raka..." Nie poddam się. 

   Z Hazzą pogadałam jeszcze i w końcu zasnęłam. Cały czas czułam, że jest przy, że trzyma maja dłoń










 Nareszcie jest . Wooooow jak długo nie dodawała. Ale strasznie byłam zajęta i tak pisałam po kawałku, aż w końcu napisałam. Komentujcie, bo dla was to tylko kilka sekund, a dla mnie to duża motywacja. Dziękuje wszystkim, którzy to czytają. <3 <3 <3 Do następnego rozdziału. :**




2 komentarze: