Wszedłem do gabinetu i usiadłem na krześle. Lekarz rozpoczął rozmowę:
-Proszę Pana, wystąpił pewien błąd.
-Co? Jaki błąd? Mówił Pan, że wszystko jest dobrze.- przerwałem mu.
-Spokojnie. Będziemy musieli przeprowadzić jeszcze jedną operację za 2 dni. Jak na razie Pani Winson będzie mogła iść do domu.
- Co poszło nie tak?- zapytałem zdenerwowany.
-To bardzo skomplikowane, a teraz chciałbym poinformować pańską dziewczynę o następnej operacji.
-Dobrze- powiedziałem bardzo smutno.Znów się boję. cholernie się boję.
Po kilku minutach byliśmy już w sali Jade. Gdy lekarz przekazał jej wiadomość o następnej operacji, nie odezwała się ani słowem, tylko po jej policzku spłynęła łza.
Zamknęła oczy, a łzy nadal ciekły z jej powiek. podszedłem do niej i złapałem za rękę. Lekarz wyszedł, a my zostaliśmy sami. Powiedziałem do nie:
-Jade, kochanie, wszystko będzie dobrze. Pamiętaj, że jestem tutaj przy tobie i Cie bardzo kocham.
Ona tylko otworzyła i od razu zamknęła oczy, całe mokre od łez.
****Jade****
.....Dowiedziałam się,że mam mieć znowu...operacje. Nie chcę drugi raz przez to przechodzić. Ten strach... znowu powrócił..... .
**Harry***
****Kilka godzin później***
Po kilku godzinach byliśmy już w domu. Jutro szkoła, ale nie pójdę i Jade też nie. Będziemy razem. Ale ona się uparła, że chce iść do szkoły, bo w końcu nie zda i mi też kazała iść. Nie chciałem się jej sprzeciwiać. Zjedliśmy coś i położyliśmy się do łóżka. Jade nadal płaczę, przysunąłem ją do siebie i pocałowałem w szyję. Po chwili zasnęliśmy.
*** Jade****
Obudziłam się wtulona w Hazze. Był taki słodki jak spał. On w ogóle jest słodki. Ojojojoj za dużo tej słodkości he he :**. Była godzina 7:40. Wyplątałam się z objęć chłopaka, wzięłam bieliznę i ubrania.
Po 20 minutach wyszłam z łazienki gotowa. Harry jeszcze spał?! Podeszłam do niego i pocałowałam w policzek, a on złapał mnie w talii i pociągnął za sobą tak że po chwili leżałam na łóżku. Tak się złożyło, że byłam przodem do niego. Dosłownie kilka centymetrów. Przysunęłam jego twarz do mojej i złączyłam nasze usta w delikatny pocałunek.
Po kilku sekundach wstałam i poszłam do kuchni. Nie chciałam dzisiaj myśleć o operacji. Zrobiłam śniadanie i zawołałam Harrego. Zjedliśmy pyszne tosty, wzięłam torbę, założyłam buty i razem wyszliśmy z domu. Zamknęłam dom na klucz i wsiedliśmy do auta Hazzy. Pojechaliśmy do jego domu, bo musiał się przebrać i wziąć potrzebne rzeczy. Weszliśmy di do domu loczka. Po 10 minutach Harry był przebrany w czarne rurki i biała koszulkę.
Koło 8:50 byliśmy w szkole. Gdy weszliśmy na korytarz podleciał do nas Viktoria, a raczej do Stylesa. Powiedziała do niego:
-Widzę, że plan się powodzi.- po chwili spojrzała na mnie i potem znowu na chłopaka.
O co chodzi? Co to ma znaczyć? Jaki plan? Co ja mam z tym wspólnego? Pociągnęłam Hazzę za rękaw, mówiąc :
-Możemy pogadać?
-Tak jasne.- powiedział trochę przestraszony. Jakby się czegoś obawiał.
-Jaki plan? O co chodzi?- pytałam
Nie odzywał się. Cały czas patrzył na podłogę. Ani razu nie spojrzał na mnie. Bez słowa poszłam do klasy. Nie poszedł za mną. Nawet nie drgnął. Gdy weszłam do sali, Vik i jej sfora zaczęły się śmiać. A jakaś dziewczyna, powiedziała ciche:
-Przykro mi.
Co? O co wa wszystkim chodzi? Podeszłam do tej dziewczyny i powiedziałam.
-Hej możemy pogadać?
-Tak jasne.-lekko się uśmiechnęła do mnie.
Wyszłyśmy na korytarz. Po chwili dowiedziałam się ,że nazywa się Kate Smith. W końcu spytałam:
-O co chodzi z tym, że ci przykro?
-To ty nic nie wiesz?
-No nie oświeć mnie. Wiesz co to jest z tym całym planem?
-Tak przez przypadek usłyszałam jak...- zacięła się na chwilę- ...Harry Styles i Viktoria gadali o jakimś planie upokorzenia cię.
-Na ale jakieś szczegóły- mówiłam zdenerwowana, miałam chęć się rozpłakać, ale chciałam być silna.
-Plan miał polegać na ty, że Harry miał cię w sobie rozkochać, przelecieć i potem mówić każdemu, że jesteś słaba w łóżku i miał cię rzucić. A Vik by się śmiała, praktycznie cała szkoła by się śmiała. I miała powiedzieć coś takiego:" I ty myślałaś, że taki chłopak jak Harry, zakocha się w takim czymś jak ty".
Szybkim krokiem, ze łzami w oczach poszłam do łazienki. Na szczęście nikogo nie było. Weszłam do jednej z kabin. Zamknęłam drzwi i zsunęłam się po nich na samą podłogę. Zaczęłam płakać.
Po chwili do kabiny ktoś zapukał. Usłyszałam głos:
-Hej tu Kate, przyniosłam ci torbę..
Otworzyłam jej drzwi, podała mi torbę i powiedziała:
-Przykro mi, nie warto płakać dla takiego kogoś jak on.
-Poczekaj- wyjęłam małą karteczkę i napisałam na niej " Nie obiecuj już". Zgięłam kartkę i podałam dziewczynie mówiąc:
-Włóż to do szafki Harrego. Proszę nie czytaj. Dzięki.
-Okei i nie płacz. -powiedziała i uśmiechnęła się do mnie.
Po chwili byłam już sama w łazience. Nagle usłyszałam dzwonek na lekcję. Wzięłam torbę, umyłam twarz i szybkim krokiem wyszłam ze szkoły. Znowu miałam wrażenie, że ktoś mnie śledzi, ale to na pewno nie był Harry. miałam złe przeczucia. Przyspieszyłam kroku i nareszcie dotarłam do domu. Zamknęłam drzwi na wszystkie spusty i pobiegłam na górę. Położyłam się na łóżku, wyjęłam pamiętnik i płacząc zaczęłam pisać...
Jest rozdział 7... Oj smutnooo :( Rozdziały będę dodawać co tydzień no chyba że bedzie więcej wolnego czasu to częściej :** Liczę na komentarze bo naprawdę mnie motywuja do dalszej twórczości. Przepraszam za błędy, nie dociągnięcia i takie różne rzeczy... Kocham was <3 Do następnego rozdziałuu <3





Next plissssss . Zajebisty blog . Szybko pisz następny ;**
OdpowiedzUsuńMeciaa ;*** Boskie ;D
OdpowiedzUsuń